piątek, 22 marca 2013

Jednoczęściowy z Zaynem :)

Ale dzisiaj goraco! Mowie sobie w duchu i wychodze na zewnatrz. Kieruje sie w strone boiska. Ania juz na mnie czekala.
-Slyszalas ze jakis obcokrajowiec odwiedzil okolice?
- Pfff.... co mnie to.
- Ale on jest strasznie mily i baaardzo seksowny. Wczoraj z nim rozmawialam.
- Tsaa... super.
Nigdy nie przepadalam za nia. Zawsze udawala moja przyjaciolke, ale wydaje mi sie ze nie moge jej ufac, ale coz robic jak nie mam nikogo innego, aby sie spotkac, bo przyjaciolki sa na koloniach lub Bog wie gdzie... Usmiecham sie do niej i siadam obok niej zaczynajac rozmowe o wszystkim i o niczym. Wlasnie ze spaceru wracaja te "przecudowne dzieciaki". Kazde ma kolo 6 lat, przeklina, mysli ze jest dorosle, a tak na serio zachowuje sie jak idiota. Ale sie nie dziwie jak sytuacja w rodzinie jest jaka jest. Razem z Ania ignorujemy je i dalej glosno rozmawiamy, lecz po chwili zauwazamy ze razem z dziecmi przyszedl chlopak wiele starszy od tych dzieciakow. Ma czarne wlosy, ciemna karnacje i mimo goraca ubrany jest w czarna skorzana kurtke. Na pierwszy rzut oka wydaje mi sIe ze jego wyglad mowi " O, patrzcie jestem niegrzeczny chlopiec!". Dobrze takich znam... Nie chce sie z nim zadawac, ale on podchodzi do nas i mowi niezdarnie po polsku.
-Cieść Anija.
-No hej Zayn. No, a wiec to jest Zayn, to jest Natalia, mowilam ci juz o nim.
Podaje mu reke mowiac cicho "czesc" i spowrotem siadam na oponie. Ciacho z niego nieziemskie, ale z takim wygladem jaki posiadam mam u niego takie szanse jak na przelecenie Johnego Deepa. Zreszta mam juz dosc plci meskiej i jeszcze dlugo to potrwa. Nie gadam z nim duzo, bo ja nie znam dobrze angielskiego, a on polskiego. Zreszta przy nim jakos braknie mi slow, zapominam jak brzmia najprostsze slowka robiac z siebie idiotke, chociaz Ania jest nic lepsza. Chyba sie w nim zakochala. Caly czas chichocze i wzdycha na jego widok. Nie wytrzymuje zachowania kolezanki, przepraszam ja i ide do domu zostawiajac ja z Zaynem.
Nastepnego dnia tez jestem umowiona z Ania. Jem sniadanie i wychodze na spotkanie z nadzieja, ze nie bedzie z nami obcokrajowca. Nistety na miejscu okazuje sie ze jest wrecz przeciwnie. Obaj siedza i staraja cos do siebie powiedziec. Nagle Zayn zauwaza mnie i po chwili wita promiennym usmiechem. Odwdzieczam usmiech i przytulam Anie. Siadamy i zaczynamy rozmawiac, czyli ja i Ania rozmawiamy, a nasz kolega probuje cos z tego zrozumiec. Rozmawiamy, wyglupiamy sie, jeszcze raz rozmawiamy, az nagle do Ani dzwoni babcia z informacja, ze dziewczyna musi isc do domu. Zostaje sama z Zaynem. Starsznie dziwnie sie czuje bo Ann dobrze wie co zrobic aby mu sie nie nudzilo, gdy ja w glowie mam proznie. Proponuje spacer, bo nie moge usiedziec w milczeniu na boisku. Obcokrajowiec uznaje to za dobry pomysl i obaj idziemy wzdluz glownej ulicy. Przez caly spacer troche gawedzimy, troche po angielsku, troche po polsku. Wreszcie dowiaduje sie cos o tym gosciu. Uciekl przed swiatem i schowal sie w tej malej miejscowosci. Potrzebowal spokoju z dala od paparazzich i fanek. Tak. Zayn jest piosenkarzem. Nie robi to na mnie zbytnio wrazenia, przynajmniej udaje ze nie robi. Skrecamy na tory. Idac wzdluz torow zatrzymuje sie i patrze na widoki. Nigdzie nie ma zywej duszy, tylko pola i lasy. Czuje skrepowanie bo wiem ze Zayn nie patrzy sie sie na krajobraz tylko na mnie. Powoli odwracam sie do niego i wlepiam wzrok w ziemie. Nie chce patrzec sie mu w oczy. Po tym co przezylam juz nigdy nie bede miec chlopaka. Nigdy i nie moze tego zaprzepascic jakis Bad Boy z Bradford.
- Czemu sie mnie boisz, nic ci nie zrobilem. Ani nie chcesz na mnie spojrzec, a na wszystko co powiem jestes obojetna. Cos nie tak?
- Z Toba nie. Wrecz przeciwnie. Jestes mily, seksowny, zabawny i slawny, chociaz to ostatanie dla mnie nie ma wiekszego znaczenia. Jak nie mozna takiej osoby nie pokochac? Ja wlasnie probuje tego uniknac, juz zaduzo sie nacierpialam.
Mulat przyklada reke do mojego podbrodka i podnosi mi glowe. Patrze prosto w jego oczy. Z moich ciekna lzy. On ociera mi je i zbliza swoja twarz do mojej. Powoli muska moje usta swoimi. Nie moge mu sie oprzec... Nagle do naszych uszu dochodzi dzwiek jadacego pociagu. Szybko zeskakujemy z torow. Przerazona patrze sie na chlopaka, odwracam sie na piecie i zmierzam w kierunku domu. Nie wierze ze cos takiego zrobilam! Po pierwsze: uleglam Zaynowi, a po drugie: nie wiedzialam ze umiem powiedziec tyle po angielsku. Po chwili drogi czuje czyjes silne ramie odwracajace mnie w swoim kierunku.
- Czekaj! Co ja ci zrobilem?!
-Nadzieje! I tak zaraz se pojedziesz do Wielkiej Brytanii i zostawisz mnie tutaj!
- Wiesz co? Masz racje. Zapomne o Tobie i nawet nie napisze. No bo przeciez ty mnie tak dobrze znasz!
Mowi odchodzac w przeciwnym kierunku. Juz nie chce go przepraszac. Wiem, ze tak bedzie lepiej, mimo tego z oczu plyna mi slone lzy. Odchodze w strone domu, aby tam wyplakac sie w poduszke.~tydzien pozniej~
Nie odzywam sie do Zayna od tamtego pocalunku. Cale dnie spedzam na komputerze. Nienawidze siedziec w moim domu. Mama zginela rok temu, a moj ojciec popadl przez to w alkoholizm przez co starsznie sie na mnie wyżywa. Prawie nic nie jem. Wreszcie schudlam... Ale jakos mnie to nie cieszy bo zdaje sobie sprawe, ze chudne z bolu. Zayn pewnie bawi sie w najlepsze z Ania a mnie rozrywa od srodka. Chyba mi na nim zalezy. Nagle zdaje sobie sprawe ze nie ma nic w lodowce wiec chcac uniknac klotni z ojcem wyruszam do spozywczaka. Pierwsza mysl? "Aaaa! Swiatlo!". Wkladam sluchawki do uszu i ruszam do sklepu. Kacikiem oka zauwazam Zayna. Patrze sie w jego kierunku. Nie moge uwierzyc wlasnym oczom. Mulat wlasnie sie lize z Ania. Starajac sie powstrzymac lzy przyspieszam kroku. Jak ona mogla mi to zrobic?! W moim sercu czuje straszny bol. Chce to jak najszybciej skonczyc. Dobrze wiem gdzie isc.
~perspektywa Zayna~
Postanowilem odpuscic sobie Natalie i zgodzilem sie na chodzenie z Ann. Wlasnie siedze z nia na boisku. Nie slucham tego co mowi bo wlasnie zauwazam ze Nati wychodzi z domu. Chyba patrzy sie w moim kierunku. Ania zauwaza ze jej nie slucham zbyt zajety gapieniem sie na kogos inengo i rzuca sie na mnie namietnie calujac. Proboje sie od niej oderwac widzac ze Natalia przyspiesza kroku. Prawdopodobnie placze. Odpycham od siebie Anie i mowie ze jest zwykla dziwka. Postanowilem isc za Nat chcac zobaczyc gdzie wlasnie podaza...
~perspektywa Natali~
Po dluzszym czasie drogi skrecam na te same tory na ktorych pocalowal mnie Zayn. Zatrzymuje sie w tym samym miejscu i mniej wiecej w tym samym czawie co przy tamtym pamietnym pocalunku. Zaraz ma przejezdzac tamtedy pociag. Siadam na torach i zwijam sie w klebek. Slysze z oddali dzwiek pociagu. Juz niedlugo. Wreszcie uwolnie sie od zlamanego serca, ojca pijaka i bolu po stracie matki.
~perspektywa Zayna~
Skrecam na droge biegnaca tuz obok torow. Po chwili zauwazam Nat siedzaca na torach. Slysze dzwiek nadjezdzajacego pociagu. Po chwili pojazd wylania sie zza zakretu. Biegne najszybciej jak moge. Proboje dostac sie do Natali, lecz wejscie na tory nie bylo takie proste jak zejscie. Pociag byl juz 15 metrow od niej.
-Natalia!!!
Ona patrzy sie na mnie i macha mi na pozegnanie usmiechajac sie beztrosko... To co pozniej sie stalo nie da sie opisac slowami. Wiem tylko ze moj krzyk i placz byl glosniejszy od jadacego pociagu. Wkrotce po tym pojechalem do Wielkiej Brytanii aby uciec od tego wszystkiego. Niestety mimo wszystko, caly czas przed oczami mam obraz wesolej dzewczyny machajacej mi swoja drobna raczka na pozegnanie
-------------------------
Macie jednego z moich chooojowych imaginów. Sory za brak znaków, ale pisałam na tablecie, który wreszcie dostałam z naprawy ;)

sobota, 16 marca 2013

Nikola i Niall cz. I

Prolog

Miłość? Sorry nie kojarzę...
Ufasz komuś, a potem ten ktoś Cię zostawia? Znasz to uczucie? Tak ja też...
Czujesz pustkę w środku... Łakniesz czyjegoś zrozumienia, zaakceptowania... Umierasz i rodzisz się na nowo.. Ale zmieniasz się tak, żeby zapomnieć, żeby uciec... Nazywają to tchórzostwem, ucieczką od problemów.. Ja nazywam to nowym początkiem..

Cześć, Nikola jestem.. Moja historia zaczyna się tak...

Siedemnaście lat temu na świat przyszła dziewczynka o imieniu Nikola... W sumie nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby ta dziewczyna nie posiadała pewnego ,,talentu". Umiała zobaczyć duszę człowieka żywego oraz ducha. Czasami udawało jej się dosłyszeć skrawki myśli ludzi, ale tylko płytkich ludzi . Od małego odizolowywała się od innych. Jednak problem polegał na tym, że ona bała się innych dzieci. Wolała przybywać w swoim pokoju sama lub z babcią, która doceniała jej ,,dar". Powtarzała jej zawsze -,,Niki, jesteś wyjątkowa. Nie przejmuj się innymi. Bóg dał Ci taki piękny talent, bo masz do spełnienia ważną misję na ziemi". Babcia miała też ,,dar". Polegał on na tym, że rozmawiała z duszami zwierząt i roślin. Rozwijała ,,talent" Nikoli aż do jej 7 urodzin, gdy tego dnia umarła. Nika nie mogła się z tym pogodzić. Po prostu nie umiała.
Postanowiła się zmienić. Nie była już tą Nikolą, która słuchała rad babci. Zaczęła udzielać się towarzysko oraz powoli zapominała o swoim ,,darze". Nie robiła ani nie patrzyła na nic, co by przypominało jej babcię. Za bardzo ją bolało...

_________________________________________________________________________________
Pierwszy rozdział o Nikoli i Niall'u.
Beznadziejny, ale jest..;)

wtorek, 12 marca 2013

Witamy na blogu

Hejka! Z tego powodu, że Oliwia nic nie pisze, ja napiszę coś o tym blogu. A więc to  będzie blog o One Direction. Nie będzie to coś typu "O mój boże! Harry był w Tesco!". Będą się tu pojawiały przeważnie imaginy. Co do reszty to same nie wiemy co będziemy  dodawać. Życzę w imieniu moim i Oli miłego czytania tego, co dodamy w niedalekiej przyszłości. :)
                                                                                                                  Klamra